List do ojca alkoholika, tu zamieszczony jest autentyczny. Napisała go córka do pijącego ojca. Dwa dni po otrzymaniu listu ojciec znalazł się na terapii w naszym ośrodku. List zamieściłem za zgodą zarówno autorki jak i adresata – za zgodę serdecznie Wam dziękuję.

Drogi czytelniku, wyobraź, że ten list napisała do Ciebie Twoja córka. Dalej uważasz, że picie to tylko Twoja sprawa?

Tato, bardzo Cię Kocham i chcę by było wszystko w porządku. Chcę pamiętać same dobre momenty, tylko tych coraz mniej. I dlatego Ci powiem, jak jest teraz.

Przyjeżdżasz raz na jakiś czas i nie dajesz mi szansy na rozmowy i bycie z Tobą. Ja nie mam Ciebie cały czas przy sobie tak jak chłopacy. Dlatego jak jesteś w domu mam na to okazję. Kiedyś cieszyłam się jak wracałeś, a teraz to się boję, bo od dłuższego czasu jest tak, że przez prawie cały pobyt w domu jesteś pijany, podpity albo na kacu ( a wtedy milczysz).

Teraz jak wróciłeś na święta to my z L… trzeźwego widziałyśmy Cię chyba tylko jak do nas przyszedłeś rano. Ile to trwało? 20 minut. To chyba troszkę za mało.

Ile razy już obiecywałeś, ile razy przepraszałeś, a ile razy ja Cię prosiłam?

Tylko, że jest coraz gorzej. Ja nie chcę pochować ojca, który się może zapić. Chcę Ci pomóc!

Tylko tym razem już się nie nabiorę na to, że sobie „poradzisz sobie sam, gdy przyjdzie odpowiednia pora”, „że możesz przestać pić”.

I nie zasłaniaj się tym, że „gdybym miał lepszą żonę to nie musiałbym pić”, bo pijesz za długo.

Gdyby nie wyjazd do Szwecji, czy Norwegii to może musiałbyś odsiedzieć swoje w więzieniu, albo miałbyś więcej problemów, bo przecież rowerem jeździć nie mogłeś. Jestem starsza od chłopaków i może więcej pamiętam niż oni.

Czy ty wiesz, że ja pamiętam jak wyglądałeś po wypadku trabantem, jak wszedłeś do domu. Mam to przed oczami. Przecież to mogło się skończyć gorzej.

Pamiętam też dużo innych rzeczy.

Nie byłeś na odnowieniu mojej komunii, bo spałeś pijany.

Pamiętam jak czekałam jak wracałeś z pracy rowerem przez podwórko i można było zobaczyć czy jedziesz pijany, czy trzeźwy. No chyba, że miałeś przystanek koło sklepu.

Tylko ja wcześniej sobie nie zdawałam sprawy, z tego, że Ty jesteś chory. Ale to można leczyć. Są tacy ludzie, którzy potrafią Ci pomóc. Bo my nie umiemy. I dobrze wiem, że sobie sam nie poradzisz.

I nie chce słyszeć, że jest praca. Wszystko można załatwić. Zwolnienia istnieją.

I nie ma co się wstydzić, że sobie sam nie poradzisz. To jest choroba, z której ludzie wychodzą. I są alkoholikami, którzy nie piją.

Tylko musisz znaleźć w sobie odwagę i chęć żeby się leczyć.

Będę cię wspierała.

Nie możesz myśleć tylko o sobie. Przez tę chorobę wszyscy się męczą, są nerwowi.

Jestem matką i nie mogę pozwolić, żeby L…. patrzyła na takie rzeczy. Żeby rosła w przekonaniu, że dziadek pije, teraz jest jeszcze na tyle mała, że nie wie o co chodzi. Nie będę jej okłamywała tak jak ostatnio, że Cię ząb boli. Po co ma się wstydzić?

Ja swój wstyd musiałam schować do kieszeni, gdy chodziłam po Ciebie do sklepu, do K….

Widziałeś, żeby jakieś dziecko chodziło po pijanego ojca? I jakoś nie przejmowałam się „co ludzie powiedzą”.

To jest trudna sytuacja i bardzo mnie boli. Tylko Ty musisz poddać się leczeniu. Bo to nigdy się nie skończy.

Jeżeli tego nie zrobisz, to podjęłam decyzję.

Nie miej do mnie pretensji. Bo mnie już wszystko przerasta. Odwrócę się od Ciebie ( ostatni raz wyciągam rękę z pomocą) i będę izolowała L….. od Ciebie.

Przykro mi, ale ja nie widzę już innych możliwości.

Kocham Cię, ale nie mogę dłużej patrzeć na to co robisz z sobą i jak na wszystkich to się odbija.

Ta bezradność jest straszna….

Uświadom sobie w końcu, że jesteś chory! I daj sobie pomóc.

Nie wiesz, jak ja się czuję stawiając Cię w takiej sytuacji. Ale rozmowy i prośby nie pomagały.

Jest ośrodek w Dziwnówku, który leczy, pomaga. Jest prywatny. Dość drogi. Jeżeli zgodzisz się na leczenie ( są miejsca wolne bo dzwoniłam), a nie chcesz za to płacić to ja wezmę jakiś kredyt. Zapłacę za to.

Podejmij w końcu jakąś mądrą decyzję, proszę Cię.

List córki do ojca alkoholika

List córki do ojca alkoholika