List córki.

Witam Panie Marku.

Bardzo chciałabym podziękować Panu z całego serca za to,że Pan na prawdę potrafi pomóc ludziom, którzy sami sobie już pomóc nie umieją! Długo zbierałam się w sobie do napisania tego listu. Ale ciągle to odkładałam. Wydaje mi się że bałam się tego, że cały czar pryśnie.

Trafiłam na Pana stronę przez przypadek. Szukałam pomocy dla Taty, który oczywiście pomocy nie potrzebował ( to było tylko jego zdanie). Bardzo chciałam żeby przestał pić, chciałam mu pomóc. Wiedziałam, że jest chory,  dużo czytałam, szukałam informacji. Ale moje słowa, prośby, groźby to było za mało. Nie potrafiłam mu pomóc. Z tej perspektywy wydaje mi się, że czym bardziej chciałam pomóc tym On więcej pił. Ile razy obiecywałam sobie że ostatni raz z Nim rozmawiam, że więcej do Niego ręki nie wyciągnę. Były to słowa bez pokrycia. Tak samo jak Jego obietnice, że nie będzie pił, że On sobie z tym poradzi i że może przestać pić w każdej chwili. Typowe zachowanie…..

W końcu nastał przełomowy dzień. Pił cały pobyt w domu. Nadszedł dzień przed wyjazdem. Nie umiał odstawić alkoholu, nie umiał sobie poradzić. Zaczął szukać i mówić że potrzebuje odtruwania alkoholowego. Ale nic nie mógł znaleźć. Pokazałyśmy mu stronę Ośrodka w Dziwnówku i powiedziałyśmy, że tylko tam mu pomogą.

Krzyk….. Ale nasze naciski, rozmowy,prośby pomogły. Zgodził się. Ale nastał lęk, że zmieni zdanie, ucieknie, albo mu to nie pomoże.

Jednak dotrzymał słowa i na następny dzień pojechałam Go zawieść. Zostawiłam Tatę z Panem Markiem. Pełna obaw co dalej będzie. Drogę powrotną przepłakałam cała. Strasznie czuję się dziecko zostawiając Tatę na terapii, odwyku.

Następnego dnia pojechałam do Dziwnówka. Nie wiedziałam, że będę mogła się spotkać z Tatą. Bałam się.

Ku memu zdziwieniu. Był spokojny. Wręcz chwalił się, że dostał medal. Opowiadał jak wygląda ich dzień w Ośrodku. Mówił że musi napisać pracę na jakiś temat. Jemu się spodobało, nie śmieszyło go to.On po prostu zobaczył, że istnieją ludzie którzy potrafią pomagać, poznał kilka osób chorych. Zdał sobie sprawę, że z każdą chorobą można żyć.

Tato był na terapii 4 tygodnie. Za 14 dni minie 9 miesięcy jak jest trzeźwy!!! Jestem z Niego bardzo dumna, że dał radę. Że stanął do walki. Jest silny i bardzo Go kocham. Dużo wsparcia i zrozumienia otrzymał od mojej Mamy a swojej Żony, która po latach ciężkich chwil nadal Go wspiera i jest przy Nim.

Teraz w rodzinie panuje spokój. Można z Nim porozmawiać, jest obecny i co najważniejsze trzeźwy.

Największe podziękowania kieruje w Pana  kierunku. Gdyby nie Pan i Ośrodek w Dziwnówku to strach pomyśleć co było by dalej.Będę Panu wdzięczna zawsze. Dziękuje z całego serca za pomoc.

Dzięki Panu mój Tato narodził się na nowo!!!

Pozdrawiam Ola. ( imię zmienione, za zgodę na publikację serdecznie dziękuję)

List córki