Listy naszych Gości.

Poniżej przedstawiamy autentyczne listy alkoholików.

Marku, to był trafny wybór. Jestem szczęśliwy. Szczęśliwa jest też moja kochana rodzina. Będziemy wam zawsze wdzięczni za pomoc w odnalezieniu siebie. Dzięki wspólnemu pobytowi z żoną mogliśmy przejść pierwszy rok wspólnie. Droga razem, dwojga kochających się ludzi jest o wiele łatwiejsza. Nasz czas spędzony u was to najlepsze dni naszego wspólnego życia. Nauczyliśmy się rozmawiać i zrozumieliśmy nawzajem. Ściskamy serdecznie Maciek i Asia.

Dzień dobry
Święta i Nowy Rok chyba nie wpływają korzystnie na alkoholików, dopływają do mnie informacje, że ta zaczęła pić, ktoś inny pijany dzwoni…..ech….
Trochę mnie to paraliżuje a strach nabiera mocy

Zauważyłam jednak dziwną rzecz w moim zachowaniu, im dłużej jestem trzeźwa tym bardziej staję się „neutralna” do tych wieści i informacji o porażkach innych; czasami mam ochotę powiedzieć, aby dali mi święty spokój, bo ja tak nie chcę żyć i robię tyle rzeczy, które są przeciwieństwem powrotu do picia.
Ale boję się, to fakt i w głębi duszy czuję, że nie wolno mi być całkowicie obojętną. Jednak podświadomie słyszę głos, który nie pozwala mi być blisko takich ludzi /pijanych/, spoufalać się, czasami nawet rozmawiać z nimi – coś szepcze, aby ich unikać jak ognia. Ja po prostu chcę żyć. Trochę mi głupio, bo widzę swój egoizm, ale to chyba zdrowy egoizm..?

Dziwne to, co piszę, ale pan chyba mnie zrozumie.

Dzisiaj byłam na porannym spacerze, kaczki pływają na stawie – nawet łabędzie zostały tej zimy – z młodym. Tak dobrze mi żyć w zgodzie z naturą, pokochałam obserwowanie ptaków – one nie boją się mnie tak jak kiedyś. Poza tym przebywanie wśród drzew jest dla mnie ogromną formą relaksu a jednocześnie siły (sporo informacji uzyskałam na ten temat od pana Włodka – wprowadziłam je w życie) – to po prostu cud, nie wiem, jak mogłam nie zauważać takiej „potęgi”.
Ostatnio czytam z córką książki, każda sobie-swoją książkę, ale wie pan, co, niby cisza między nami, bo każdy czyta swoje, tylko siedzimy obok – ale to wspólne przebywanie w swojej obecności, jest bardziej wymowne niż rozmowa. To niesamowite.

Mąż popija, miota się pomiędzy jednym światem a drugim, bo zasmakował też mojego spokoju – mówię mu o nim. Mam wrażenie, że czasami mnie rozumie i mówi, że zazdrości mi „tego czegoś” – czego nie ubiera w słowa. A ja tylko mówię, że też może to coś czuć.
Bo to życie panie Marku, cudowne świadome odczuwanie tego, co wokół a to napełnia mnie potężną energią i ja już nie chcę inaczej.

Ogólnie to muszę powiedzieć, że mam swoje pół roku trzeźwości i przestałam już w kalendarzu zakreślać dni, one i tak mijają tylko nadają memu życiu głęboki sens.

Pozdrawiam
B.

4 stycznia 2014 roku. dziękuję B. za to, że jesteś i wyraziłaś zgodę na publikację listu. Udanego roku Marek

————————————————————————————————————————————-

Przyjacielu dziękuję,
dziękuję za iskrę wiary i dobroć płynącą z twojego serduszka.
Przyjechałam na terapię, otrzymałam fachową wiedzę przekazaną w sposób, który kazał drżeć tej drugiej we mnie; który pokazał, jak radzić sobie w trudnych momentach i w którym kierunku mam podążać, aby nie tracić nadziei.
W prezencie „dostałam” grupę przyjaciół – ludzi ciepłych, serdecznych, kochanych.
Ja ‚dawna” – wyzuta z nadziei, z wiary w siebie, przerażona i zamknięta we własnym przerażającym lustrze usłyszałam takie słowa:
„Jesteś jak Feniks, co łzą swą rany najgłębsze leczy
Szybujesz wśród burzy we mgle, niczym fregata
Cel Twój promień słońca odbity od skrzydeł oświeca
I na Ciebie tylko on czeka.
Językiem ostrym jak pazury gada, ofiarę rozszarpać potrafisz
Pożegnaj się z „NIM”, umarłaś by żyć, wierzę że to potrafisz.
Grzywą jak lew strach w przeciwniku budzisz a,
Szczenięta głosem spokojnym oswajasz i uśmiech
Na ich twarzy malujesz
Dziewczyno o włosach w kolorze
Mijającego lata
Anonimowa Dziewczyna 08.2014

 
——————————————————————
Wszedłem w nieznajome progi
Z ciężkim plecakiem doświadczeń
Z nadzieją lecz przewagą trwogi
Oskarżeń krzyczących z zaświadczeń
 
Gdy rozejrzałem się wokół
Czy to już miejsce marzeń?
Wzrok niczym wędrowny sokół
W historii szukał złych zdarzeń
 
Nawrót to grzech zaniechania?
Bezsilność – podstawą trzeźwości?
A ileż to we mnie oddania?
A ileż mam w sobie miłości?
 
Stawiać zacząłem pytania
To echo rozdwojonego JA
Siebie samego kochania
Ile me serce ma?
 
Pytam, lecz co słyszę w zamian?
Zajrzyj w siebie samego
Bez fałszywych świateł załamań
Tam źródła Twego dobrego…
Ja…
M. Dziwnówek 25.07.2014
 
————————————————————-
 

Ania 15 lutego 2014:

Zanim trafiłam do Dziwnówka byłam na 2 terapiach „państwowych”. W Dziwnówku przeżyłam szok. Okazało się, że leczenie alkoholizmu może odbywać się w przyjaznej, nieoceniającej atmosferze. No i to, w całym ośrodku było 8 osób, a ja w „państwowym” raz mieszkałam w pokoju 8 osobowym raz w 6, nawet wypłakać się nie było jak. Jeżeli tylko cię stać na ośrodek prywatny to serdecznie zachęcam. Jestem trzeźwa już 2 lata i 3 miesiące.

Witaj Marku:) Chciałabym złożyć Tobie i Alicji serdeczne życzenia pomyślności w 2014r., dużo pogody ducha, cierpliwości i radości z tej ciężkiej, przypominającej niemal misję, nie zawsze wdzięcznej pracy. Chciałabym pochwalić się, że sobie nadal radzę, mimo, że do prymusów na terapii nie należę. Nie zawsze jest mi łatwo, głody mnie czasem strasznie męczą, pocieszam się, że to faza muru, i kiedy nic nie pomaga, to idę po prostu na „przeczekanie”.

Bardzo się cieszę, że jeszcze w Dziwnówku zapisałam się na kontynuację terapii, bo sama mogłabym wiele sygnałów ostrzegawczych przeoczyć i kto wie, jaki byłby efekt. Chodzę na mityngi już nie, dlatego, że bardzo chcę być trzeźwa i traktuje to, jako zalecenie, ale z przyjemnością z nich czerpię nadzieję i staram się szukając swojej drogi uczyć się od innych:)  Nie wiem, co będzie jutro, ale dziś będę trzeźwa (ta cudowna prosta zasada również bardzo mi pomaga).Dziękuję za solidne podstawy, ciepło i pomoc, którą od Was dostałam

Pozdrawiam, Bożena

———————————————————

Hehe hehe, muszę, no muszę się pochwalić, bo inaczej pęknę. Właśnie skończyłam budowanie domu i się szykuję do przeprowadzki. Jutro! Jutro się przeprowadzam! Na razie to dom bez klamek ;-), dosłownie, bo jeszcze nie kupiłam, jakoś nie trafiłam na takie co by mi się podobały, ale poza tym dół jest już całkiem skończony i mogę mieszkać. Jeszcze będą kończyć górę, która ma być dla letników (mam zamiar wynajmować), no w ogóle jestem tak podekscytowana, że nie mogę. Ja? Będę? Miała? Własny? Dom??? Ja już mam własny dom, spełnienie marzeń! I Ty, Marku, masz w tym domu swój wkład, bo gdyby nie terapia…

Pozdrawiam serdecznie

Agnieszka     1.02.2014

 ————————————————————

Pozdrawiam Wszystkich Pensjonariuszy z Dziwnówka.
No i minął kolejny,już drugi trzeźwy sezon.Jeżeli pozwolisz chciałbym się podzielić wrażeniami z niego.Było mi o wiele łatwiej niż w zeszłym roku nie musiałem się tak mocno wysilać aby uniknąć pokus,w tym roku jakbym nie zauważał tych wyzwalaczy,podpitych osób- jakby mnie to nie dotyczyło,ale nie powiem drażnił mnie zapach, irytowało zachowanie ludzi nietrzeźwych. Na moim podwórku nie doszło do żadnej propozycji ze strony wczasowiczów typu,,PANIE GOSPODARZU’

.Nawet żonie powiedziałem o tym z dumą,a ona sprowadziła mnie z obłoków na ziemię,,przecież oni zachowują się tak samo jak co roku to ty ich zawsze prowokowałeś” po głębszej analizie ma kobieta zupełną rację.Na mityngi chodzę rzadko nawet dzwonił kumpel z AA do mnie abym, wpadł latem przyjechali mówi ciekawi ludzie  i warto posłuchać,chyba pójdę jutro. To tyle a jeżeli chodzi o moje zdrowie to wyniki mam znakomite jak mówi mój lekarz ,,olimpijskie”,dbam bardzo o siebie i jak zwykle jest ze mną moja żona. Czasami dziwię się, że tyle ze mną wytrzymała i za to ją kocham po tylu latach małżeństwa jak nastolatek         

 Jeszcze raz pozdrawiam Mariusz alk.

—————————————————

Już od dawna chcę „coś” zmienić w sobie, na początku nie wiedziałem „co”. Dziś już wiem „co”… i najważniejsze – wiem jak! Uczestniczyłem w terapii w Dziwnówku, i nie tylko ja widzę  zmiany … oto efekt, którego się nie spodziewałem! Nauczyłem się podstawowej rzeczy „wszystko jest możliwe”!!! Zacząłem robić rzeczy, całkowicie dobrowolnie, których w życiu nie odważyłbym się robić (pozytywne), zacząłem dostrzegać możliwość porozumienia się z najbardziej konfliktową osobą w moim życiu! Nie wierzysz ?  Napisz do mnie greg687@interia.eu , chętnie Ci odpiszę

Grzegorz 

———————————————————–

“Nie ma rzeczy niemożliwych” Marta

Najbardziej namacalnym efektem uczestnictwa w waszej terapii, jest dla mnie poprawa relacji z innymi osobami, przede wszystkim z najbliższymi. To, że ludzie żyją w tak odmiennych światach dotąd wywoływało u mnie raczej zamęt. Teraz, gdy lepiej to rozumiem, nie oceniam, nie porównuję , uwolniłam się jednocześnie od zbędnych napięć.
A to dopiero początek! Krzysia

—————————————————————-

Dzięki pobytowi u was  wreszcie ja decyduję o sobie i robię to, na co mam ochotę.   Czuję i wiem, że w każdej sytuacji, która mi się przytrafia, umiem się znaleźć – i dobrze się przy tym bawię! Spotkałam u was kilka bardzo wartościowych osób, które są teraz moimi przyjaciółmi.
Pokochałam ich całym sercem. Jedna z nich to ja! Ela

—————————————————————–

19.11.2010:

Cześć Marku
Mijają dziś dwa lata od rozpoczęcia terapii u Ciebie. Do dnia dzisiejszego radzę sobie bez problemów. Tematowi niepicia poświęcam trzy godziny tygodniowo tj. godzinę dojazdu i dwie godziny spotkania w grupie. Przez dwa lata nie byłem może na 5 spotkaniach. Ciągle uczęszczam na tą samą grupę. Próbowałem bywać też na innych, ale nie odpowiadały mi atmosfery na nich, pomimo tego, że uczestniczyło w nich gro ludzi z „mojej” grupy. Poza cotygodniowymi spotkaniami w środy żyję normalnie, uczestniczę w miarę potrzeb w spotkaniach towarzyskich gdzie jest alkohol. W przeciągu ostatnich 2 miesięcy byłem na spotkaniach po 25 latach skończenia studiów na moim i żony roku.

Kilkudniowych konferencjach z bankietami i różnymi „pułapkami”, ale nie robią one na mnie większego wrażenia. Część znajomych wiedząc, że nie piję po prostu nie proponuje alkoholu i jest O.K. Oczywiście nie chwalę się, że jestem z organizacji AA nikomu nic nie tłumaczę, bo co to kogokolwiek może interesować. Nie stałem się wrogiem ludzi którzy piją, wrogiem alkoholu pod każdą postacią. Mój stosunek do nich mógłbym określić jako indyferentny. Nadal zamierzam uczestniczyć w mityngach, nie wiem jak długo. Wiem na dziś, że bez tego (mimo, że to niewielki wkład czasu i zaangażowania)o pewnych sprawach mógłbym zapomnieć, a to mogłoby być niebezpieczne.

Pozdrawiam Ciebie, Alicję i Włodka i jeżeli masz aktualnie jakichś popaprańców na terapii ich również.

Z.

—————————————————-

dziękuję za życzenia i adres do korespondencji. U mnie pracowicie , spokojnie i ciekawie .nabrałam dystansu do pewnych spraw uwierzyłam w swoje możliwości zrzuciłam wreszcie z siebie poczucie winy, które ciągle mi towarzyszyło nie daję się, może dla niektórych jestem za bardzo asertywna ale po prostu jest mi z tym dobrze. Myślę że dostałam w darze drugie ciekawsze życie a potencjał , który we mnie drzemie muszę wykorzystać przecież mi się to wreszcie należy!

——————————————————

No i chyba w końcu pojąłem do końca o co chodzi właściwie z tym alkoholem. Mój kumpel, którego zostawiła żona z dzieckiem bo za dużo pił, znalazł lekarstwo i …. dalej pije. Wkurzyło mnie to jak go zobaczyłem – a zobaczyłem dzisiaj nie tylko jego, w mieszkaniu w którym bije jak z gorzelni, zobaczyłem siebie z przed dwóch miesięcy. I w końcu zrozumiałem o czym Ci ludzie mówili, Ci którzy ciągle powtarzali „NIE PIJ”.

——————————————————-

Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętasz, zresztą nie dam Ci o sobie zapomnieć. Wiesz dlaczego? Ponieważ w Dziwnówku stało się coś dziwnego, urodziłam się na nowo. Sama siebie nie poznaję. Staję się pomału tą osobą, którą zawsze chciałam być, a przez swoje uzależnienie nie mogłam.    Cieszę się każdym dniem. Nie piję i zupełnie nie mam na to ochoty. To nie znaczy, że nie mam nawrotów i godów, czasami mnie to dopada, ale wiem o tym i od razu reaguję. … Chciałam Ci tylko powiedzieć, że Ty i Twoja terapia, pobyt w Dziwnówku z Wami wszystkimi był dla mnie czymś bardzo ważnym i wspaniałym.

——————————————————

Wróciłem z urlopu. Byłem na kursie nurkowania w Egipcie. Było b. fajnie i byłem zrelaksowany. Zdałem na patent „open water diver” i mogę nurkować do 18-tu metrów głębokości.

——————————————————-

Przede mną pracowity dzień, skoro podjęłam się zobowiązań, to chcąc nie chcąc muszę !!! im sprostać.  Ciekawi mnie gdzie dzisiaj się wybierzecie na wycieczkę.  Ciągle zapominam, jeśli jest jeszcze Mariusz daj mu proszę mojego aktualnego maila. Mariusz jest bardzo ze mną zbieżny we wrażliwości  postrzeganiu świata, poezji – tu zwłaszcza jesteśmy bardzo zgodni. Cieszę się, że go poznałam. Teresa też mnie zaintrygowała, bo ma piękne lecz zasnute szarością życia wnętrze. Przed tobą ciekawi ludzie i na pewno nie monotonna praca. To wspaniałe patrzeć jak zwiędłe kwiaty podnoszą liście, później pąki, iż rozkwitają tajemniczą pełnią barw i kształtów. Zazdroszczę ci, bo widzisz i obserwujesz efekty swojej ciężkiej pracy, ale jest ona fascynująca.
Wiesz Marku, właśnie to do mnie dotarło, mitingi na które chodziliśmy i ludzie…  Ludzie niepijący przez lata. Teraz chylę przed nimi głowę i podziwiam.  Nabieram coraz więcej szacunku dla siebie i odwagi.

Ściskam Was i pozdrawiam  M.

———————————————————–

Witaj!
Pochwaliłam się Włodkowi to oczywiście Wam tez . Otóż 01.10. to moja 1-sza rocznica.Udało się i wbrew pozorom nie było to takie trudne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dzięki, pozdrawiam H.

———————————————————-

Co zyskuję będąc trzeźwą ?

Trudno mi na to syntetycznie odpowiedzieć. W planie ogólnym rzeczywiście zyskuję życie, dosłownie. Jak już napisałam wcześniej – alkoholizm jest chorobą śmiertelną. Ale tak na co dzień? Inna jakość życia. Opiszę początek dwóch przykładowych dni, może to jakoś przybliży odpowiedź na to pytanie

Dzień pierwszy: budzę się około wpół do ósmej, zmulona, niewyspana, smutna, rozdrażniona, rozkojarzona, z niemożnością zrobienia czegokolwiek. Zrzucam psa, bo mi przeszkadza. Wlokę się do kuchni, nastawiam kawę, myślę, że już nic mnie dobrego w życiu nie czeka, życie już za mną, teraz tylko taka wegetacja, wszystko się wydaje beznadziejne, nic mi się nie chce, nawet ubrać. Wlokę się z psem, wszak pies musi wyjść, złoszczę się na niego jak nie do końca mnie słucha. Mam ochotę go kopnąć. Wracam, z lustra patrzy na mnie jakaś opuchła gęba z czerwonymi oczkami. Fu, jak wstrętnie wyglądam. Wchodzę do wanny z kawą i siedzę tak w oczekiwaniu na lepsze samopoczucie.

Dzień drugi: budzę się około szóstej, świeżutka, wyspana, radosna, z jasnym umysłem. Przytulam psa przemawiając do niego czule. Wstaję planując w głowie czym się dzisiaj zajmę, niektóre zajęcia muszą być zrobione inne zrobić chcę. Cieszę się na te miłe zajęcia. Szybki prysznic i lecimy z psem się pobawić na dworze. Rzucam mu piłeczkę, nie zawsze do końca mnie słucha, ale jak wreszcie przyjdzie dostaje psiego cukierka i razem się cieszymy. W lustrze widzę moją nową fryzurę, całkiem fajną, moje wesołe oczy. Wypijam kawę i lecę na basen po drodze podśpiewując.

Wystarczy?
czwartek, 20 listopada 2008, agnieszka

———————————————————–

Czołem Waćpaństwu, wesołych , zdrowych Świąt oraz najlepszego w Nowym Roku 2009 życzy Zbyszek z rodziną.
P.S. Trwam w trzeźwości, chociaż nieraz kusił mnie „ten perfidny diabeł”. Jest teraz dla mnie jasne, że bez terapii w Dziwnówku nie poradziłbym sobie – serdecznie dziękuję!
Wiem również, że nadal muszę być czujny i pamiętać każdego dnia o „wielbłądzie”. Poza tym wszystko w porzadku. Jest kochająca rodzina, praca i zdrowie. w kwietniu 2009 zostanę dziadkiem….
Skończył  się .

Skończył się pierwszy rok mojego nie picia .

Do dzisiaj nie wiem dlaczego przestałem pić i nie wiem czy kiedykolwiek to zrozumiem lecz stało się i do dzisiaj trwa.

11 grudnia 2008 roku przestałem pić.

Jak nigdy od wielu lat Święta Bożego Narodzenia 2008 roku minęły spokojnie. Za ten spokój dziękowała mi żona a ja zaczynałem przygotowywać się do wyjazdu na terapię podstawową.

Jeszcze trudny styczeń pełen walki o to by nie zapić i wyjazd.

Pobyt na terapii jawi mi się jako okres obdzierania z iluzji świata który sam sobie stworzyłem.

listy alkoholików

Pierwsze doświadczenie to zdanie sobie sprawy z tego , że nie jestem nikim szczególnym, że jestem zwykłym pijakiem,  który jeżeli nie będzie się leczył doprowadzi do swojej śmierci.

Ta zwyczajność, przeciętność moich zachowań, przewidywalność postępków była pierwszym moim doświadczeniem. W wypowiedziach terapeutów, w literaturze którą czytałem wszystko o mnie napisano. O mnie który był lepszy od innych we wszystkim co czynił. O mnie który dokonał tak wiele że nazywał siebie  MISTRZEM ŚWIATA.

To zrozumienie mojej  zwyczajności wytrąciło mnie z równowagi i spowodowało że zacząłem słuchać co do mnie mówią inni. Dystans z jakim pochodziłem do terapii prysł ostatecznie po doświadczeniu pierwszego mityngu AA jeszcze w czasie pobytu w ośrodku. Uświadomiłem sobie wtedy że do mnie należy wybór kiedy osiągnę własne dno, jeżeli teraz to dobrze, jeżeli będę czekał to mogę nie dostać następnej szansy. Nie wiedziałem o tym że w ten sposób zaczynam myśleć o pierwszym kroku, lecz skąd mogłem wtedy coś wiedzieć.

Słuchałem więc co mówią lecz wielu rzeczy nie usłyszałem. Do dzisiaj wracają myśli że przecież o tym lub innym już mi mówiono a ja odkrywam to teraz. Lecz wcześniej byłem MŚ i nie słuchałem nikogo więc i słuchać muszę się nauczyć.

Powrót do domu, okres radości z nie picia. Głowa pełna nieusystematyzowanej wiedzy, serce pełne nie nazwanych uczuć taki byłem po terapii.

Byłem również świadom że wszystkiego można się nauczyć, że wszystko zrozumiem wtedy kiedy będzie mi to potrzebne i najważniejsze, że mam na to dużo czasu. Czasu tyle ile jest mi potrzeba. Jeżeli tylko będę uczciwy wobec samego siebie.

Ta absolutna konieczność uczciwości wobec siebie i innych dotarła do mnie dopiero w trakcie jednego z pierwszych mityngów w Katowicach. Zrozumienie tej podstawowej zasady było jak olśnienie które pozwoliło zrobić następny krok w mojej nauce życia. Pozwoliło móc zadać  pytanie „nie rozumiem, proszę wytłumacz mi”.

Uczciwe przyznanie się do tego że „nie rozumiem” dało mi odwagę pokonania wstydu niewiedzy i odwagę zadawania pytań. Pozwoliło wyjść z roli wszystko wiedzącego, mającego na każdy temat własne niepodważalne zdanie. Pozwoliło na koniec zrozumieć że nie tylko nie jestem MŚ lecz co może ważniejsze nie muszę nim być. Nie oczekuje tego moja żona, moje dzieci, moi przyjaciele.

Napięcie pierwszego okresu trzeźwienia minęło kiedy zrozumiałem że nie muszę być MISTRZEM ŚWIATA w nie piciu. Dotarło do mnie co znaczy pokochać siebie.

Miałem chwilę zwątpienia, depresji i poczucia braku celu. Poczucie braku celu w życiu miałem pierwszy raz od niespełna pięćdziesięciu lat, pustka jaka we mnie powstała, stała się tak nieznośna że nie potrafiłem sobie z nią poradzić. Mądrzejszy jednak doświadczeniem zwróciłem się do terapeutów z pytaniem „nie rozumiem, proszę wytłumacz mi co się dzieje”. W konsekwencji rozmów dotarło do mnie co jest celem życia. Celem jest spokojne szczęśliwe życie.

Pomimo tego że wiele razy czytałem tekst DESIDERATY nie dotarł do mnie jej prawdziwy sens. Potrzebna mi była pomoc. Olśnienie tej sytuacji i słuszności mojego zachowania była ogromna. Pierwszy raz w życiu świadomie poprosiłem o pomoc. Bo pomoc po to jest.

Konsekwencją tej sytuacji było zrozumienie konieczności uproszczenia mojego postępowania i rozumowania. Jako alkoholik, egoista, egocentryk i wspomniany mistrz świata wielokrotnie tworzyłem pokrętną i fałszywą wizję świata wokół siebie z myślą końcową „nikt mnie nie rozumie”. DESIDERATA przeczytana literalnie i zastosowana w życiu załatwia wszystkie problemy bieżące.

Proste pytania i proste odpowiedzi, proste szczęśliwe życie.

Jeżeli rodzą się we mnie złe zatruwające emocje które są dla mnie niebezpieczne zadaję sobie proste pytanie które usłyszałem od przyjaciela. Chcesz pić, czy nie chcesz pić? Jeżeli czuję się nieszczęśliwy. Chcesz być szczęśliwy, czy nie chcesz być szczęśliwy? Jeżeli czuję się samotny, itd.

Po tak zadanym pytaniu szklanka do połowy pusta robi się do połowy pełna.

Chcę być szczęśliwy, chcę nie być samotny, nie chcę pić………………..

O sile i wsparciu jakie daje AA napisano całe książki więc ja nic nowego nie dopowiem, jest we mnie wielka wdzięczność że dane mi było wkroczyć w krąg przyjaciół którzy z uśmiechem, zrozumieniem i otwartością przyjęli mnie do siebie. Dzisiaj jak w słowach desideraty : nie wątpię, że wszechświat jest taki jaki być powinien, tę wiarę daje mi AA.

AA PROPONUJE MI ŻYCIE UDANE, ZAMIAST ŻYCIA UDAWANEGO.

KŁANIAJĄC SIĘ GŁĘBOKO

ROK TRZEŹWOŚCI DEDYKUJĘ

TERAPEUTOM  MARKOWI I WŁODKOWI

PRZYJACIOŁOM

MARIUSZ AA

—————————————————————————

Marku, pobyt u ciebie zmienił moje życie! Niektóre sprawy wydają się teraz takie proste, bo przecież właśnie mi się udało!!!  Zaczynam marzyć o rzeczach większych niż przedtem, robię kroki dłuższe niż poprzednio. Przekroczyłem  bariery umysłu, a reszta stanie się faktem!

Rafał. kwiecień 2010

—————————————————————————–

Jedna rzecz wybija się na czoło, spychając wszystko inne na dalszy plan. Podczas waszej terapii coś we mnie zaiskrzyło, zabłysnęło, zazgrzytało i skorzystałem z propozycji podjęcia decyzji „tu i teraz” bez odkładania na „jutro”. Udało się to do czego dążyłem od lat. Podjąłem decyzję. Chcę być trzeźwy,  już więcej nie sięgnąłem po alkohol tak jest do dzisiaj, przeszło rok!!!!! Czy może być lepszy skutek uczestniczenia w terapii ? Wszystko inne blednie, co wcale nie znaczy, że nie jest istotne. Niewątpliwie moja kieszeń stała się trochę lżejsza, koszt uczestnictwa w terapii nie jest najtańszy. Ale jak to się ma w stosunku do mojego szczęśliwego życia ? Uśmiechniętych najbliższych, spokojnego snu ?  Łatwiej mi rozmawiać z ludźmi, moje życie stało się bardziej zorganizowane, świadome, czas spędzany w Dziwnówku  uważam za w pełni „żywy”, potrafiłem długie godziny być „obecny tu i teraz”, POZNAŁEM WSPANIAŁYCH LUDZI … Zbyszek S.

Listy alkoholików